Spółdzielnia czy wspólnota

Kiedyś wszystkie mieszkania w blokach należały do spółdzielni. Spółdzielnia mieszkaniowa „Hutnik”, „Górnik” czy „Strażak”: to znane nazwy wszystkim mieszkańcom starych osiedli. Spółdzielnie zarządzania wieloma nieruchomościami, niekiedy nawet większością bloków w danym mieście. W przypadku nowych mieszkań czynsz za mieszkanie w spółdzielni jest zazwyczaj wyższy niż za mieszkanie we wspólnocie. Jak będzie w przyszłości? Tego tak naprawdę nie wiadomo: w mniejszej wspólnocie łatwiej zmienić zarząd, mamy większy realny wpływ na opłaty. W spółdzielni możemy liczyć, że w razie podwyżki opłat zainterweniują władze lokalne czy telewizja. Przeciwnicy spółdzielni mówią że utrzymują one niepotrzebnie sztab personelu, zwolennicy uważają że prywatna firma wszystko może zrobić bezpieczniej więc mieć mieszkanie, którym zarządza spółdzielnia.

5 myśli nt. „Spółdzielnia czy wspólnota”

  1. W naszym przypadku porównanie cen czynszów w starym mieszkaniu w spółdzielni w porównaniu do czynszu w nowym bloku wybudowanym przez dewelopera dało nam jasny obraz.

    Przy dwóch osobach w spółdzielni: 450 zł + woda. U dewelopera: 300 zł + woda. Policzone koszty ogrzewania które są dużo niższe w nowym bloku od dewelopera. Wygląd klatek schodowych bez porównania na plus dla nowego bloku.

    Wyszlo nam, że TANIEJ wziąźć nowe mieszkanie od dewelopera niż używane od osoby prywatnej. Nie płaciliśmy jeszcze 2 % PCC co ma również znaczenie przy cenie mieszkania około 250 – 300 tysięcy złotych.

  2. A ja nie ufam prywaciarzom! Teraz jest tanio bo szukają ludzi na zakup mieszkania, jak sprzedadzą wszystkie mieszkania to podniosą opłaty. Nowoczesne materiały budowlane użyte do budowy nowych bloków są kosztowne i mało trwałe. Poręcze w starych blokach wytrzymałyby 100 lat, w nowych jak wytrzymają 10 będzie dobrze.
    Jak zdemolują nowoczesną windę to koszty będą znacznie większe niż w przypadku starej! Wszystko w nowym więcej kosztuje.

    Poza tym w starych spółdzielniach za które odpowiada państwo wszystko jest jakby połączone i gdy jeden blok zacznie się sypać to powiedzą że jeden deweloper źle zrobił i ludzie pójdą na bruk! Osiedlem gdzie jest najwyżej 100 mieszkańców nawet TV się nie zainteresuje. A nawet jak coś napiszą to ludzie będą mieszkający w starych blokach będą mówić że dobrze im tak nowobogackim na blokach…. zupełnie inaczej jest przy starych blokach. Państwo dopłaci do jednego czy drugiego bloku, żeby nie tracić głosów. Bo dużo wyborców mieszka w starych blokach, których w Polsce jest zdecydowanie więcej niż nowych.

  3. Spółdzielnie są zdecydowanie bardziej bezpieczne. Osobiście uważam że to jedyna sensowna opcja. Nie ufam firmom prywatnym.

    Sama pracuję w spółdzielni, moja mama również tam pracuje a ciocia pracowała 30 lat i przeszła na emeryturę wiem że to są godne zaufania firmy gdzie jest dobra atmosfera pracy i ludzie którzy zawsze chcą pomóc a nie liczy się tylko zysk jak w prywatnych firmach.

    Nasza spółdzielnia dba o bloki, aktualnie przeprowadziliśmy remonty wielu dźwigów by przystosować je do norm Unii Europejskiej mieszkańcy starych bloków otrzymali takie nowoczesne dźwigi jak w nowoczesnym budownictwie. Nie jest więc prawda, że w starych blokach nic nie modernizujemy. Modernizacja przebiega systematycznie.

  4. Mieszkam w bloku, który należy do pewnej dużej spółdzielni mieszkaniowej. Naszego bloku nie naprawia się nic a nic. Za domofon najpierw wzięli kasę, potem 3 zł miesięcznie za utrzymanie ale gdy go ktoś popsuł to nie naprawiono go. Drzwi pozostały stare takie które mają klamkę tylko od jednej strony więc musieliśmy otwierać drzwi kluczami przez 2 lata! Aż spółdzielnia zainstalowała wreszcie normalne drzwi… bo stare ktoś zdemolował.

    U nas w bloku prawie nic się nie naprawia a w niskim bloku obok mają ciągle malowanie i nawet ocieplili im blok. Jaka to sprawiedliwość? I my i on płacimy czynsz!

    Z zazdrością spoglądam na bloki, które budował deweloper zarządza nimi prywatna firma, czynsz mają 100 złotych niższy a zawsze jest posprzątane i czysto.

  5. U mnie w apartamentowcu z 2014 roku na fundusz remontowy płacimy 18 zł za mieszkanie 67m2. Siostra na blokowisku z wielkiej płyty płaci 140 zł za 53m2. To mówi samo za siebie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

ANTY spam *

Poradnik dla kupujących mieszkanie